| Sposoby "budowania" zdolności kredytowej |
|
Najczęściej spotykanym problemem przy wnioskowaniu o kredyt hipoteczny jest niewystarczająca zdolność kredytowa (czyli maksymalna kwota kredytu, o jaką można ubiegać się w danym banku). Należy podkreślić, że każdy bank wylicza zdolność kredytową na swój sposób. Dlatego może się okazać, iż nie posiadając wystarczającej zdolności kredytowej na pożądaną kwotę w jednym banku, uzyskamy ją z bezpiecznym zapasem w oddziale innego banku, po drugiej stronie ulicy. Co jednak zrobić w sytuacji, jeśli nasze wynagrodzenie jest relatywnie niskie i żaden bank nie udzieli nam kredytu w pożądanej wysokości? Jeśli posiadamy zobowiązania finansowe, dobrze będzie je zamknąć (albo zadeklarować ich zamknięcie). Wszelkie karty kredytowe, limity w koncie, kredyty, pożyczki i poręczenia są traktowane jako miesięczne obciążenie i znacząco wpływają na obniżenie zdolności kredytowej. Jeśli to nie wystarczy, typowym rozwiązaniem jest dołączenie do kredytu dodatkowych osób (członków rodziny). Ponieważ znakomita większość banków wyznacza maksymalny okres kredytu na podstawie wieku najstarszego wnioskodawcy, może okazać się, iż okres ulegnie skróceniu. Jest na to jednak remedium - na rynku polskim istnieją podmioty (np. Kredyt Bank) umożliwiające wzięcie pod uwagę wieku młodszego wnioskodawcy.
Innym sposobem na zwiększenie zdolności kredytowej jest wydłużenie okresu kredytu ze standardowych 30 lat na okres 40 lub nawet 50-letni. Niestety spadek wysokości raty, a tym samym wzrost zdolności kredytowej, będzie raczej niewielki. Spory za to będzie wzrost odsetek, które winni będziemy bankowi. Z tego względu rozwiązanie to nie jest rekomendowane. Dużo prostsze wydaje się zrezygnowanie z kredytu w walucie obcej, a skoncentrowanie się na walucie rodzimej. Ze względów na gorszą dostępność euro i franka szwajcarskiego na rynku międzybankowym, a także obostrzenia nadzoru finansowego, zdolność kredytowa w złotówkach jest zazwyczaj dużo większa. W ostateczności można również rozważyć kredyt na oświadczenie. Przy tego rodzaju produktach bank nie bada bezpośrednio dochodów wnioskodawcy, zabezpiecza się jednak na nieruchomości udostępnionej przez kredytobiorcę o znacznie wyższej wartości niż sam kredyt. Kredytowany poziom LTV może w takich przypadkach spaść do 50 lub nawet 30%, co znacząco ograniczy kwotę, którą będzie można uzyskać. Ze względu na fakt, że wysokość dochodów „oświadczamy”, czyli wpisujemy w formatkę nie okazując potwierdzenia w wpływach bankowych czy zaświadczeniach od pracodawcy, banki każą sobie słono zapłacić za ponoszone ryzyko związane z brakiem pewności, że dochody te rzeczywiście otrzymujemy. Sprawia to, że na kredyt na oświadczenie decydują się jedynie osoby w bardzo dużej potrzebie. Stopniowo, coraz mniejszym problemem jest z kolei brak wkładu własnego. Aktualnie bez wkładu własnego można uzyskać kredyt zarówno w złotówkach, jak i walucie obcej. Niemniej wybór oferty bankowej będzie dużo większy (i oferta zauważalnie lepsza) w przypadku posiadania wkładu własnego na poziomie 10%. Jednak i na to jest sposób. Z regulacji bankowych nie wynika jednoznacznie, że wkład własny musi być przedstawiony w postaci gotówki. Może to być np. nieruchomość (bank może zabezpieczyć się zarówno na kupowanej nieruchomości, jak i nieruchomości dodatkowej). Co więcej, nie musi to być nasza nieruchomość – może to być nieruchomość osoby trzeciej. Oczywiście w takim przypadku wymagana będzie zgoda właściciela na ustanowienie hipoteki. Rzadziej stosowanym, aczkolwiek dopuszczalnym rozwiązaniem jest ustanowienie zabezpieczenia na posiadanych akcjach, udziałach czy też obligacjach. Parafrazując polskie przysłowie, można stwierdzić, iż nie taki kryzys straszny jak go malują. Wprawdzie banki stawiają przed wnioskującymi pewne wymogi, ale w większości przypadków udaje się te problemy rozwiązać. W końcu dużo ważniejsza niż parametry cenowe kredytu (które możemy z czasem renegocjować) jest cena jaką płacimy za nieruchomość. A kiedy cena będzie niższa niż podczas kryzysu? Autorzy:
|









